Zhibo "RazerJ" Fan
Gregory "falcuma" Ollivier
Arrnaud "slx" Lanoe
Paul "czm" Nelson
Chance "chance" Lacina
Dongjin "Dongj1n" Suh
Daniel "ddk" Kapadia
Thomas "Griffin" Wall
Jeffrey "Draven" Debipersad
Sander "Vo0" Kaasjager
Benjamin "Unity" Rovira
Pierre-Emeric "Link1n" Portier
Shane Darrik "Rapha" Hendrixson
Magnus "fojji" Olsson
Marcel "k1llsen" Paul
Richard "noctis" Gansterer
Alexei "Cypher" Yanushevsky
Karl "fooki" Johansson
Mateusz "matr0x" Ożga
Cyrus "ProZac" Melakani
Maciej "av3k" Krzykowski
John "ZeRo4" Hill
Andreas "Arrw" Ihrfors
Dongj1n oraz jednego z zawodników francuskich -
slx. Temu pierwszemu nie wróżę ugrania wielu fragów. Ten drugi z pewnością posiada więcej umiejętności ale nie sądze aby ugrał coś poważnego podczas imprezy Masters. Poza tymi dwoma, najsłabszymi ogniwami w zestawieniu zdają się być gracze z Holandii -
Vo0 - czempion Painkillera i dość niesłusznie okrzyknięta gwiazda ProMode'a (stał się nią dopiero po sukcesach w PK) - oraz
Draven, który mimo szczerych chęci ciągle jest przeciętny na skalę światową, było tak w Q4, jest tak teraz w Q3.
Unity i
Link1n. Nikt nie odbierze im sukcesów w grach drużynowych ale w duelu mogą sobie nie poradzić ze starymi wyjadaczami. Jeszcze trochę wyżej znajduje się nowy nabytek zespołu
Four Kings -
ddk, który zdaje się być najlepszym wśród wyspiarzy. Wyżej już mamy graczy z najwyższej półki i mimo potknięć od czasu do czasu są raczej pewniakami w walce o play-offy podczas ESWC Masters.
czm, to skrót od CrazyMan. Prezentuje styl oldschoolu, jednak nie tego najstarszego. Największym jego sukcesem jest... są dwa takie. Drugie miejsce podczas ESWC 2004 razem z reprezentacją USA, której był kapitanem oraz w miesiąc później wygrana na QuakeConie 2004. Wtedy w ciągu miesiąca zainkasował prawie 30 kawałków, w dolarach. Dlaczego obstawia się go jako faworyta, mimo że dawno nie grał? Proste - bo taka sytuacja miała już miejsce. Zimowy event CPLa - CPL Winter 2006 był turniejem, który przyciągnął Paula atrakcyjnymi nagrodami. A wtedy Nelson nie grywał aktywnie miesiącami. Tylko przygotowywał się kilka krótkich tygodni. Będący wtedy na fali
Jibo nie był w stanie go powstrzymać (a pokonał aktywnego w tamtym okresie
Coollera). Dlatego właśnie obstawiamy go jako kandydata do zwycięstwa. Długa przerwa nie wpływa super-niekorzystnie na jego grę. Nie zapomniał jak TO się robi.
Evil Geniuses przylatuje do Europu pokazać, że gra w Q3 jest jak jazda na rowerze. Tego się nie zapomina.
fox, jednak od jakiegoś czasu wrócił skacze zielonym robotem jako fojji. Olsson to jedyny z trójki zatrudnionych przez
fatal1ty'ego progamerów, który powrócił do swojej starej platformy aby czerpać z niej coś więcej niż "tylko" gruba kasa. To tak właściwie jedyny gracz z byłego FPO, który wrócił do wpół-profesjonalnego grania w gry akcji czy też strzelanki. W początkach swej gry skupiał się głównie na trybie drużynowym. W zamierzchłych czasach był
p1mpem, wraz z
ProZakiem. Później przyszła pora na jeden z największych klanów Q3 w historii -
iCE cLIMBERS i kolejne sukcesy u boku braci:
toxa i
gophera. Pierwszy większy duelowy sukces to czwarta lokata podczas QuakeConu w 2003 roku. Później przyszła pora na złoto w ESWC 2004 wraz z reprezentacją Szwecji. Trzeciego miejsca na ESWC 2005 Magnus też pewnie do porażek nie dopisał. 
k1llsen to zdecydowanie najlepszy z grających Niemców. W tym sezonie obrywał chyba jedynie od graczy ze wschodu. Jakoś nie potrafi znaleźć sobie sposobu na "russian style". Dodatkowo kiepsko u niego z czasem na treningi, bowiem od dwóch miesięcy jest szczęśliwym tatą... k1llsena 2. Synek mu się po prostu urodził - jeszcze żeby było śmieszniej to w ten sam dzień, w którym nowy tata wygrał niemieckie kwalifikacje ESWC. Niemiec gra dobrego Quake'a, ale nie sądzę aby to wystarczyło na coś więcej niż wyjście z grupy. Trafi na Cyphera i polegnie. A teraz proszę państwa pora na legendę, żywą legendę:
ZeRo4, czyli John Hill, jakiś czas temu powrócił do czynnego grania. Jego ostatni występ miał miejsce podczas V-Sports All Stars, 18 maja 2005 roku. Wtedy mówiło się o możliwym comebacku, ale nic z tego nie wyszło. John wsławił się wieloma rzeczami w świecie esportu. W czasach kiedy myszki optyczne weszły na rynek on wciąż grał na kulce. I to z takim skutkiem, że jego przeciwnicy tylko ściany zwiedzali. Jest jednym z najbardziej utytułowanych ludzi w świecie Quake'a ever. Trzy razy wygrał QuakeCona (2000, 2001, 2003), raz WCG (2001). Do kompletu złotych medali brakuje mu tylko złotka z ESWC. Dwa razy był blisko ale w finałach nie dawał rady, srebra zdobył w 2003 i 2004. Medal z takiego samego kruszcu przywiózł z QConu 2004. John Hill od niedawna jest częścią potęgi z Niemiec - SK Gaming. Dołączył do organizacji razem z Rapha(ą?). Nie wierzę w to aby włodarze SK kierowali się starymi sukcesami Johna przy wyborze właśnie jego na podporę składu Q3. Jego forma pozostaje jednak zagadką dla zwykłych śmiertelników. Na wielkich turniejach nie grał bardzo długo, Q4 też nie próbował. Nie stawiam go jako faworyta całego turnieju bo uważam, że gracze aktywni i tak dadzą mu radę. Ale... kto z nas nie chciałby zobaczyć ZeRo4 w takiej formie kiedy pod sufit rzucał LeXerem, Coollerem i Z4muZem? 
fooki, czyli Karl Johanson. Quaker z tych niestałych w uczuciach, chociaż nie na każdej płaszczyźnie. Z jednej strony Fooki karierę gracza kończył jakieś 140 razy, jak widać wracał. Za każdym razem wracał, czy minęły dwa tygdonie czy miesiąc. Bardzo stały w uczuciach jest jeśli chodzi o swój zespół. Razem z ZeRo4 i Rapha tworzy trójkę quakerów w SK Gaming. Mimo dużych przerw w graniu nigdy nie opuścił SK i zawsze był (no i dalej jest) im wierny. W Quake 4 próbował zawojować Europę i szło mu całkiem nieźle, ale gdzieś po drodze pojawiły się problemy z pokerem. Sam Karl niechętnie o tym mówi. Fooki był częścią zwycięskiego składu Szwecji z ESWC w 2004 roku. Potem wygrał jeszcze QLAN2, gdzie w finale odprawił tego uśmianego pana w różowej koszuli kilka akapitów wyżej. Teraz wrócił do grania i jak sam przyznaje - jest zdziwiony, że tak dobrze mu poszło (zakwalifikował się do ESWC, z kwalifikacji w Szwecji). Jego gra zachwyca. Jest typowym przedstawicielem starej szkoły. W życiu prywatnym jest miłym gościem ale na pro-q3dm6 staje się arogancki, niedobry i brzydki. Na DreamHacku sprał
Spart1e'go aż szkoda było patrzeć. Nie można dopuścić go do kontroli mapy. Jeśli stanie się inaczej to kiepsko z Wami, już nie zobaczycie ani krzty pancerza. Osobiście obstawiam Fooki'ego na miejsce w pierwszej trójce ESWC Masters. Ale pewnie się pomylę, bo z tym graczem to nigdy nic nie wiadomo. Już kobieta mniej zmienną jest niż jego gra... Teraz pora na naszego człowieka w Paryżu.
GaDem aby skopać tyłki całemu światu, nie udało się a tamten wyjazd pamięta chyba każdy polski scenowicz, a napewno Ci co kilka lat już grają. A pewien jestem, że czytaliście kiedyś to. W każdym razie matr0x przez następne lata wciąż królował na scenie. Pierwsze polskie ESWC wygrał - poleciał do Paryża, jeszcze za czasów Q4, w 2006 roku. Wtedy o dwa fragi minął się z wyjściem z grupy. Wygrał obydwa sezony HLC w Quake'a 3. Wygrał też dwa PGA - w 2006 w Q4 a w 2007 w Q3. Sukcesów mu nie brakuje, całą listę zobaczycie tutaj.
av3k - najbardziej utytułowany z tej grupy, mistrz świata z roku poprzedniego (Q4),
Cypher - ulubieniec publiczności, srebrny medalista sprzed dwóch lat podczas ESWC 2006, również w Q4; jest także
Arrw - młodszy brat "bożyszcza ztn-ki"
Z4muZa, idę o zakład, że starszy brat trenuje młodszego do ostatniej kropli krwi przed tym turniejem. Nie do końca pewien jestem zaś czy do newschool można zaliczyć gracza takiego jak
Rapha, ale powiedzmy, że się zalicza. Za oceanem kopie tyłki przeciwnikom równo, zobaczymy jak będzie w Paryzu. Poza tym - zainwestowało w niego SK Gaming, raczej nie w ciemno. Niektórzy jako gracza newschoolu określają
noctisa, który przez mnóstwo czasu był niedoceniany aż w końcu, po długiej i ciężkiej pracy dostał szansę wystąpienia na tak dużym turnieju. Jego postawa na "mastersach" jest totalną zagadką. Niektórzy twierdzą, że będzie czarnym koniem, kiedy inni mówią, że sobie zupełnie nie poradzi. My wiemy, że ma umiejętności, kwestia tylko czy z nich odpowiednio skorzysta.
RazerJ, którego poprzednią ksywką był(o) "Jibo", kiedy jeszcze CPL supportowało Q3 jaki ich główną grę radził sobie nieźle. To było na przełomie lat 06/07. Mamy tutaj także wieloletniego mistrza zza oceanu -
czm, który uważany jest na jednego z najmądrzejszych graczy Q3. O nim więcej przeczytacie w gustownej ramce, troszkę wyżej. Jedyny Kanadyjczyk obecny w zestawieniu to
Griffin, ale chyba nikt nie daje mu większych szans niż tylko wygrana ze słabszymi zawodnikami i pozostanie w fazie grupowej. To jeszcze nie ta liga. Średnie szanse ma też ktoś taki jak
falcuma. Potrafi skakać po mapie, ale lepiej mu to wychodziło kiedy grał w Q4. Na scenie znany jest z tego, że kiedy gra wpada w demoniczny trans. Nie wiem jak to powiedzieć, ale podczas grania bałbym się do niego podejść, pewnie bym oberwał klawiaturą...
chance'a, który nigdy w ścisłej czołówce nie był, ale w większość kłejków grał. Zobaczymy jak sobie poradzi, ale według mnie w pierwszej ósemce graczy Q3 na świecie to on nie jest. Zostało nam na liście już tylko pięć osób i to takich, że książkę można o nich napisać bez większego wysiłku. Najpierw
ProZac - słynny
p1mp. Wsławił się niesłychanie przemyślaną i jednocześnie szaloną grą drużynową. Dla swoich drużyn był niezastąpiony. Przez wiele lat trwało polowanie na fotkę, na której nie zrobił głupiej miny. Jest także autorem chyba najsłynniejszej piosenki w esporcie. Nie tyle piosenki co wykonania - na ESWC w 2004 zaśpiewał na żywo kawałek Britney Spears - Hit Me Baby One More Time (czy jakoś tak). Jego największy sukces duelowy to chyba... 5 miejsce na World Cyber Games dawno temu, w 2001 roku. Jednak w każdym turnieju, w którym ProZac się pojawi, od razu poprawia się atmosfera. 

OSTRZEŻENIE: Wszystkie komentarze na portalu Frag-eXecutors.com są monitorowane. Nie obrażaj nikogo, pisz na temat i sprawdź pisownie. Niepodporzadkowanie się do tych zasad będzie się wiązało z usunięciem Twojej wiadomości.