Fotoblog drużyny Frag eXecutors z międzynarodowego turnieju Mistrzów sportów elektronicznych - Electronic Sports World Cup 2008 - Masters of Paris! Dzień drugi.Godzina 23:30
Zapomnieliśmy Wam jeszcze wrzucić zdjęcia Notre Dame, którą mijaliśmy za dnia :) Ciekawa budowla, szczególnie z tyłu, ale jej dokładniejsze zdjęcia pokażemy jutro. Byliśmy jeszcze obczaić jak wygląda oświetlona Eiffla nocą. Warto dodać, że wieżę oświetla się tylko na wakacje i to co 2-3 lata, także udało nam się. Zdjęcia są odrobinę ruszone, dlatego od razu przepraszamy za ich jakość. W czwartek pokażemy Wam wszystko już profesjonalniej. Do zaczytania!
Ponownie wieża
Eiffla nocą
Notre Dame
Godzina 19:10
Pokój jest super. Czysty, zadbany i mamy to wifi! Wydawałoby się, że na 4 piętrze już nie będzie łapać, no i zasięg jest słaby, ale działa. Dzięki temu możemy Wam pokazać co robimy i jak wygląda Paryż :) Do 4 lipca będzie dużo zdjęć miasta, a później pokażemy Wam Bercy i oczywiście ESWC od środka. Właśnie przebudziłem mata po jego drzemce, ale jesteśmy głodni!
tak teraz wygladam - nic ciekawego :D
Kolejne zdjęcie naszej street
Nasza ulica wieczorem
Stop poking me! :D
Godzina 15:30
A Paryż? Pierwsze wrażenie dziwne - gigantyczne miasto, tłumy ludzi i dosyć brudno na ulicach. Poza tym, wydaje się być szary i smutny, bo na taką pogodę też trafiliśmy. Jak było słonecznie, to wlekliśmy się metrem, a jak wychodziliśmy na górę to już lało :D Pokój w hotelu był gdzieś od 15, także w między czasie poszliśmy na jedzenie do Turka. Siedzieliśmy tam z 30 min, spotykając między innymi Polaków ze Śląska, rozpoznanych charakterystycznym "kur*a" :D
Bonjur
Paryż
Znów Sekwana
Sekwana i coś tam :D
Godzina 6:50
Na lotnisku odprawa przeszła bezproblemowo, chociaż ludzi było sporo. Z lotniska nie ma czego opisywać, zresztą widać na zdjęciach. Może warto wspomnieć, że nowy terminal w Pyrzowicach jest ładny, zadbany i wykonany estetycznie. A lot? Mieliśmy chyba najstraszniejszą turbulencje na świecie - część ludzi wpadła w lekką panikę, ale na szczęście się uspokoiło. Ja oczywiście musiałem mieć wielkie szczęście i siadłem przed mała dziewczynką, która cała droge poruszała mój fotel :P
No co, płacone za skóre :P
Widok z okna samolotu
Przed odlotem
Pyrzowice - samolot Wizzair
Godzina 3:40
Pobudka była fatalna. Ani rodziców ani mata nie obudził żaden budzik :D. Tylko ja dałem rade się podnieść i to przy kolejnej drzemce - fart jak cholera. Gdybym nie wstał po ostatniej drzemce, to mamy po wylocie. Na szczęście udało się wyjechać na czas i już po 3:30 byliśmy w trasie. Do Pyrzowic jakieś półtorej godziny.. :)
Nasz szofer - Endrju
STING w drodze na lotnisko
Mat w drodze na lotnisko