Profan
31/01/2008 15:41
Pewna osoba zadała mi wczorajszego wieczora pytanie:
- czemu nie wkładasz kij w mrowisko jak zwykłeś kiedyś?
Odpowiedziałem co następuje:
- bo sam jestem jedną z tych mrówek.
Bełkoczący słoń w składzie porcelany, któremu sprawia uciechę szkalowanie tego co innemu piękne i miłe to pono ja. Może to dlatego, że styl myślenia, jaki reprezentowałem, był w owym środowisku czymś degustującym, albowiem nie dawał pola do retorycznej kontrargumentacji, vide publiczne, wręcz łapczywe wytykanie błędów kończące się w 90% usunięciem jego treści, bądź samego komentarza.
W chwili, gdy shuters zastrzelił esreality.pl nie mam możliwości posługiwania się pełnymi cytatami, co by nie doszło do kolejnych nieporozumień. Trudno. Wyłożę swoje rady skrycie. Lepiej jest zapatrzeć się przecież w zagraniczne serwisy i robić ich kalkę. I przy tym wyznam, że nie mogę się oprzeć niewesołej refleksji, że takich prac musi być na świecie więcej. Złoża potencjalnych odkryć tkwią zapewne w zasobach globalnej biblioteki hipertekstu, lecz nie zostały jeszcze dostrzeżone przez ludzi kompetentnych. Niepowetowana strata. Sratatata.
Z pewnym czasie homo sapiens powinien zdać sobie sprawę, z tego, iż wzajemne, choćby i szczerze polubowne, wyszukiwanie "dziur" do niczego nie prowadzi. Miast się zająć prowadzeniem relacji, toczymy beznadziejne, jałowe przekomarzanki, z boku przypominające cudowne lata spędzone w piaskownicy. To takie trywialne. Mimo to wciąż popularne i pospolite. Głupie waśnie ciągnąć można od kołyski, aż po grób. Przewidzieć można zatem kulminacyjny obłęd: w dyskusji spłonie nasz czas, energia, skutkiem czego i my sami.
p.s. powyższy tekst jest opinią autora i... swego rodzaju układanką kilku puzzli słownych, paru parafraz zaczerpniętych z "Głosu Pana" Stanisława Lema. Kto czytał, ten zrozumie.