przypomnij rejestracja

Wybierz kolorystykę:

Blog użytkownika STING

O Wielkanocy inaczej.. czyli?

23/03/2008 00:22

<
>Kolejne święta i kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że wyjątkowo aspołeczna ze mnie jednostka.

Nie potrafię być automatem.
Nie składam życzeń noworocznych, gdy zbliża się pijaństwo sylwestrowej nocy.
Nie staje mi, gdy 14 lutego obchodzimy Walentynki.
Jezus chyba zwymiotowałby w swój całun z wściekłości i na znak protestu nie wstał z grobu, gdyby mu ktoś powiedział, że parę tysięcy lat później jego śmierć symbolizować będą jajka i zające.
Za kilka dni nie uronię łzy, gdy cały kraj przypomni sobie jak paskudne jest nasze życie bez papieża, który od 3 lat patrzy na nas z góry. Ciekawe, czy wciąż trzęsie mu się ręka?

Nie potrafię być automatem i wpisywać się w ogólnonarodowe tradycje, razem z innymi w mniej lub bardziej obłudny sposób udawać miłość do bliźniego, która zmieni się w pogardę następnego dnia - jeszcze zanim wydalimy z siebie poświęcone jedzenie cudownie przeobrażone w kupę.

Dlatego wybaczcie, że nie złożę wam sztampowych życzeń, nie wyślę linków do elektronicznych pocztówek, nie wysilę się na skopiowanie życzeń, które ktoś wymyślił przede mną i mam głęboko w nosie, czy wasze święta będą spokojne, udane, szczęśliwe, a dyngus będzie mokry.

Mimo wszystko nie należę do pieniaczy, którym wszelkie święta kojarzą się z komercją, wspomnianą wyżej obłudą i fałszywymi uśmiechami przy stole. Jestem ostatnim, który chciałby, aby jakiekolwiek święto zniknęło z kalendarza i jeśli Bóg pokara mnie kiedyś żoną i dzieckiem, to ją wyrzucę na zbity pysk, a dziecku dam do połknięcia baterię, jeśli złe słowo powiedzą na Boże Narodzenie czy Wielkanoc.
Święta są dla ludzi, cieszmy się, że odgórnie dano nam te parę dni w roku, kiedy możemy zmusić się do uśmiechu. Świat byłby nudniejszy bez świąt, a dzieci miałyby mniej prezentów i kasy w kieszeni.

Jednego tylko nie rozumiem, może dlatego, że głupi jestem.
O co chodzi z tą Wielkanocą?
Czytałem, że Jezus zmartwychwstał. A wcześniej umarł. Za nasze grzechy. Za moje i twoje.
I w swej głupocie zadaję pytanie: a po co to zrobił i co z tego wynika?
Czy jego ojciec (niech będzie pochwalony) musiał być na tyle okrutny, że syna swego na krzyż posłał? Jakby innych metod nie było. Tu przypomina mi się takie powiedzonko: w sumie to i dobrze, że skonął na krzyżu, bo gdyby go utopili, to dziś na szyi nosilibyśmy akwarium.

No dobra, ale po co ta śmierć?
Księża powiedzą, że po to, aby mógł zmartwychwstać, a potem wniebowstąpić, co było dowodem jego boskości.
Było?
Poza kumplami Jezusa nikt nie widział zmartwychwstałego. Dlaczego nie pokazał się na mieście?
Poza kumplami Jezusa nikt nie widział wniebowstąpienia, mało tego - bodajże tylko 1 ewangelista o tym wspomina. A przecie wniebowstąpienie winno być najważniejsze, ważniejsze od śmierci. Bo umrzeć to każdy potrafi.
Czy nie jest tak, że Jezus żył, Jezus umarł, ale Jezus nie zmartwychwstał?
Niestety jest to bardzo prawdopodobne, potwierdzają to statystyki - od jego czasów nikomu nie udało się powstać z martwych.
I wciąż dźwięczy mi w głowie to jedno najważniejsze pytanie - po cholerę ta śmierć?

Biorąc pod uwagę statystyki policyjne z wypadków spowodowanych przez jadących na i powracających ze świąt, z wieloma z was już się nie zobaczę. Dlatego pozwólcie, że zapoczątkują nową świecką tradycję i z okazji świąt życzę wam bardzo ale to bardzo spokojnej i szybkiej śmierci.

Tekst skopiowany w oryginale, pochodzi ze strony kominek.blox.pl
Zobacz komentarze |     ilość komentarzy:
2

Wakacje nad morzem

19/08/2007 22:31

<
>Jak, gdzie i dlaczego?

Już od dłuższego czasu planowałem wyjazd ze swoją Olką na wakacje, nad morze. W planach mieliśmy wyjazd za granicę, bo i koszta podobne, a Słońce i wysoka temperatura prawie jak w banku. Chociaż który tam facet bardzo przepada za dużymi temperaturami i Słońcem:-) Zawsze jakoś tak żartuje z Ola, że ona uwielbia upały, a ja najchętniej leżałbym plackiem na kocu, delikatnie muskany promieniami słonecznymi i lekkim wiatrem. Do tego przydałby się też jakiś drink. I tu na szczęście jest super - dogadujemy się bez najmniejszego problemu:) Totalne obijanie :) Jesteśmy ze sobą już prawie dwa lata, a teraz to wszystko jeszcze sie umocniło. Ale nie o moim szczęściu ma być, a o wakacjach we Władysławowie, mieście wysuniętym jakieś 700 km na północ od Katowic i jeszcze dalej od Rybnika :-) Jak ktoś dokładnie chce sprawdzić, to polecam stronę Władysławowa, która znajdziecie na pierwszym googlowym, szczęśliwym trafie. Najbardziej może się Wam skojarzyć fakt, iż na słynne miasto Hel, położone na Półwyspie Helskim, otoczonym z jednej strony Zatoką Pucką, a z drugiej Morzem Bałtyckim, jest od Władysławowa jakieś 34km. A co tam - dla leniwych mapa :)



Tam byliśmy!


Gorączka sobotniej nocy, czyli wyjazd:

Planowanie naszego wyjazdu rozpoczęło sie już dosyć dawno i początkowo miało do niego dojść we Wrześniu. Urlopy już poustawialiśmy, ale okazało sie, że pojawił sie problem i po prostu musieliśmy je przesunąć wcześniej. Z drugiej strony to i lepiej, bo Lipiec i Sierpień z pewnością należą do tych najcieplejszych miesięcy w roku, a we Wrześniu mogło już być rożnie. Największym problemem było znalezienie miejsca w takich miastach jak Kołobrzeg, Świnoujście czy Międzyzdroje. Dlatego padło na Władysławowo - zresztą, morze to morze. Ważne, ze jest sie razem, prawda?:) Po mniej więcej 25 telefonach, wreszcie odnaleźliśmy swoja wybawczynie - Panią Alicję, która serdecznie pozdrawiamy. Tak, to był prywatny dom, a w zasadzie OGROMNY i świetnie urządzony dom. Wybór miejsca zamieszkania był chyba oczywisty - wydawać pieniędzy na hotel nie ma sensu, a zachcianek nad Bałtykiem nigdy dość :-) Udało sie - pojechaliśmy 10 Sierpnia, około godziny 20:35 z Katowic.



Takimi torami jechaliśmy


Podróż przebiegła bez większych problemów. No może poza stale gasnącym światłem w wagonie. Panowie konduktorzy krzyczeli coś o bateriach, a ja zawsze myślałem, ze wagonowy prąd pobierany jest z trakcji. Może sie myliłem. Mimo braku miejscówek,
mieliśmy cały przedział dla siebie:) Bywały momenty, ze sie baliśmy. Kulaliśmy sie do Władysławowa jakieś 11h i pojawiliśmy sie tam po 7 rano.

Władysławowo w pigułce:

Nadmorskie Władysławowo jest miastem ślicznym, skromnie wyglądającym, nie jest ogromne, a w zasadzie jest małe. Czy można w nim zaznać spokoju? Może nie do końca tak, jak to sobie wyobrażaliśmy. Na pewno jednym z czynników, które bardzo
przeszkadzały był nalot tych dziwnych ludzików.. jak oni sie zwą? Turyści! Było ich pełno! Pierwsze dni, czyli sobota i niedziela, a później wtorek i świąteczna środa nauczyły nas, jak ciężko zmieścić sie na chodnikach:-) Tłumy biegające od rana do wieczora tam i z powrotem, korki, które ciągły sie z samego "centrum" poza miasto.



Zatoka Pucka


Schemat Władysławowa jest prosty: Jedno średniej wielkości skrzyżowanie o ruchu okrężnym (tj. rondo), od którego wychodzą ulice na Hel, jedna na centrum (do straganików z czarami:), jedna wylotowa przy której mieszkaliśmy, a ostatnia prowadzi w stronę Wesołego Miasteczka, tzn Luna Parku, który słynie ponoć z największego rollercoastera w Polsce. Największego? Uh, ostre słowa :) Trzy zakręty, stary wagonik i wszystko zawieszone na wysokości 20m. Najbardziej wymiatał tam Diabelski Młyn - wolny, ale za to ile radości.. :) Wszedzie można zakupić jedzenie. Jakiej jakości? Niezłej. Każda kawiarnia, bar czy pobliska stołówka serwowała w swoim menu dania rybne, mięsne, a także rożnego rodzaju przekąski dla tych, których głód nie korcił. Zjeść można było wszędzie, ale nie zawsze znajdowaliśmy miejsce. Ceny są rozsądne. Trochę przesadzali w sklepach spożywczych, w których różnica np miedzy deserem, który kosztuje u nas (na Śląsku) w granicach 1zl, tam dochodziła nawet do 2zl.



Jedna z głównych ulic Władysławowa. Hotel Velaves.


Mimo tych strasznie minimalnych niedogodności, kieszenie w ogóle szybko sie nie opróżniały, a Ślązaków, którzy cisną sie do jodu jak świnki do koryta, nie odstraszało nic. Zauważyliśmy z Olką, że strasznie dużo tam jedliśmy! Potrafiliśmy zjeść nawet 6, 7 posiłków dziennie, a za chwile znów czuć głód. Przyznam sie bez bicia, ze przytyłem jakieś 5kg, które trzeba będzie szybko zrzucić. Bo jeszcze mnie zostawi :-P



Dwóch ludziów tu było! :-)


Plaża:

O właśnie, plaza! Jej trzeba poświecić osobny rozdział:) Czysta, spora i zawsze zapchana!:D No prawie zawsze. Poniedziałek, Wtorek i Środa. Tłumy, tłumy i jeszcze raz tłumy. Ledwo, po dwudziestominutowym spacerze znaleźliśmy miejsce do rozwalenia naszych dwóch parawanów, ręczników, torby i kosmetyków Oli, które zajęły 3m kwadratowe:P Woda była bardzo ciepła, w pobliżu rozbiła sie wyspa Play i TVNu, na której mieliśmy możliwość uczestniczyć w kręceniu programu Projekt Plaza. (Jak ktoś przywarci i nas zobaczy, to w Sobotę, 25 Sierpnia rano na TVN :).



Olivier Janiak i Omena Mensah


Przy okazji zobaczyliśmy Oliviera Janiaka, jego żonkę, ta cala Omene Mensah i Kubę Wesołowskiego - ten ziomal jednego dnia przyleciał nieźle pozacinany od żyletki. Widać poimprezował po nocy i rano do pracy coś mu sie namieszało w główce, ręka zaczęła wibrować i żyletka nie szla już tak jak powinna :-) Dużo atrakcji: Lody, mrożona kawa, kukurydza, rożnego rodzaju słodkości, banan na wodzie, przejazdy motorówka, skoki na bungee a nawet Kubuś Puchatek, Tygrysek, Shrek i Fiona we własnej osobie! Im to musiało być ciepło ;-)

Powrót:

Powrót był straszny. W życiu, nawet na Woodstocku nie było tak źle. Nie pamiętam, kiedy ostatnio zadowoliło mnie czy Olkę PKP. Chociaż podroż pewnego dnia w WARSie z Ziggym, Ravem i Cs3 była całkiem przyjemna :) W samym Władysławowie wsiadało do pociągu może z 200 osób? Taki mały PKP, taki mały peron, a ludzi jak mrówek! Oczywiście inteligencja PKP przejawiała sie w ilości wagonów. Dylo ich 7, z czego trzy zajmowały kolonie. No właśnie - pieprzone kolonie. Gówniarzyzna powinna turlać sie w autobusach, a nie w pociągach. Nie dość, ze okupują cale wagony (nie zawsze je zapełniając), to jeszcze zachowują sie strasznie. Jak dla mnie ogarniecie trzech wagonów, które nie są jeden po drugim, było bardzo zobowiązującym zadaniem dla opiekunki? Właśnie! Była z nimi jedna kobieta, która tez spać musi. To nie 3, 4 godziny podroży - to prawie 9 do Częstochowy, bo tam jechali. Zresztą, kij im w oczy. Stalo sie, musieliśmy jechać. Cały nasz powrót do Katowic trwał 12h, z czego 6 staliśmy w holu (nie Helu:P), a resztę udało nam sie już przesiedzieć w przedziale. Nikomu nie życzę takiego doświadczenia. Całość zakończyła sie przyzwoicie, bo z Katowic wróciliśmy już samochodem do Rybnika. Warto dodać: Przy tym całym zamieszaniu i braku miejsca, poszła plotka po pociągu, ze w jednym miescie dostawia nam z 7 wagonów! Jupi! I wiecie co? Dostawili nam pociąg, który jechał z Łeby. Pociąg pełen ludzi. Pogratulować.



Olcia i Sajmek


Podsumowanie pobytu:

Zaliczyć go można na pewno do udanych. Wdychaliśmy jod przez tydzień, naoglądaliśmy sie ciekawych rzeczy (Figury woskowe - ble), pozwiedzaliśmy trochę zabytków (Nowo powstały hotel Velaves) i powkurzaliśmy turystów. Pogoda dopisywała nam przez 3 dni (było słonecznie i upalnie), a reszta była średnia. Władysławowo jest takim miastem, do którego warto pojechać. Mimo krótkiego czasu, jaki tam gościliśmy i nieprzewidywalności pogody, spędziliśmy cudowny tydzień. Odpoczęliśmy, opaliliśmy sie, przytyliśmy jak należy i przywieźliśmy ze sobą wiele wspaniałych wspomnień, które na bardzo długo w nas pozostaną...



Nie ma to jak dobre piwo nad morzem


Powyższa fota, jest zrobiona dla wszystkich, którzy pomogli mi w urlopie w jakiś sposób:P Czyli dziękuje bratu za to, ze dzwonił i co chwile pytał jak jest, dziękuje Ziggy'emu za pomoc - potrzebowałem jej, gdy znalazłem sie w cafe i chciałem zgrać zdjęcia :) I dziękuje mojej Olce, za to, ze ze mną tam strzymała :*

Na koniec chciałbym Wam jeszcze po krotce wymienić plusy i minusy Władysławowa:

PLUSY:
W miarę przystępne ceny
Blisko popularne miasta: Hel, Chałupy, Chłapowo
Dobre jedzenie
Różnorodność czarów na straganach :)


MINUSY:
Nieprzewidywalna i ciągle zmieniająca sie nadmorska pogoda
Bardzo dużo turystów w okresie wakacyjnym
Zawsze pusty żołądek!


Wszystkie zdjęcia na tej stronie są prywatnym zbiorem autora. Publikowanie ich oraz wykorzystywanie bez zgody jest zabronione.
Zobacz komentarze |     ilość komentarzy:
16

Pytania związane z Orange i TP

13/07/2007 14:32

<
>Jako, że od pewnego czasu pełnię jakąś tam funkcje w PTK Centertel (polskie Orange), chciałbym pozwolić Wam na całkowite wylanie swoich problemów i kłopotów związanych z tą siecią. Również sprawy związane z TP S.A. takie jak DSL, Neostrada itp. Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące ofert, problemy i wątpliwości związane z czymkolwiek - piszcie komentarze. W miarę możliwości będę Wam odpowiadał.

Zobacz komentarze |     ilość komentarzy:
10



O użytkowniku

STING

Szymon Ożga
Polska Rybnik
Mężczyzna, lat 23

Ostatnie wizyty

Przyjaciele